---
title: "Google Documents – moje boje"
date: "2008-02-05T16:15:38Z"
tags: ["Google Cloud", "Google Documents"]
categories: ["Internet"]
---

W pracy miałem za zadanie przygotować się do tematu "Sala Audio - Wizualna". W skrócie chodzi o zaprojektowanie i dobór urządzeń do nowo wykańczanych sal (konferencyjna i "prezesowska" 🙂 ). Jako, że w domu nie posiadam Powerpointa a jedynie **Impress** z **Openoffice** postanowiłem wypróbować **Google Documents**.
<!--more-->
<!--adsense-->
W pakiecie **Google Documents** możemy tworzyć następujące typy dokumentów:
* Tekstowy
* Arkusz Kalkulacyjny
* Prezentacja

Jako, że testowałem jedynie tworzenie prezentacji opiszę swoje wrażenia. Przede wszystkim tworząc prezentację nie mamy do wyboru zbyt wielu czcionek. Kolejnym mankamentem jest mały wybór kształtów do wstawienia (strzałki i chmurki), niemożliwość zmiany czcionki na niestandardową pre definiowaną (a może nie wiedziałem jak 🙂) oraz jedynie kilka rodzajów tła do wyboru.

Jednak nie można jedynie narzekać, prezentację można w bardzo łatwy sposób udostępnić do odbiorców klikając publish i podając im linka do prezentacji. Kolejną zaletą jest oczywiście brak jakichkolwiek opłat za korzystanie z **Google Documents** - no może jedynie za prąd. Ogólnie **Google Documents** jest wart polecenia, bo spełnia podstawowe zadania mu powierzone. Można tworzyć dokumenty / prezentacje i zaprezentować je komuś, czy wygląd jest aż tak ważny? Chyba nie - liczy się podstawowa funkcjonalność.

Osoby lubiące efekciarstwo wybiorą **Powerpointa** ze stajni **Microsoftu**, a osoby którym zależy na sprawnym zaprezentowaniu tematu wybiorą **Impress** z **OpenOffice** czy **Google Documents**.
